czwartek, 21 marca 2013

Niemcy znów bez typowego napastnika?


Przed reprezentacją Niemiec kolejne mecze eliminacji Mistrzostw Świata. Nasi zachodni sąsiedzi dwukrotnie zmierzą się z Kazachstanem. Nie zdobycie kompletu punktów przez podopiecznych Joachima Loewa w tych meczach będzie wielką niespodzianką.

Niemcy to obok Hiszpanów najwięksi faworyci zbliżającego się Mundialu w Brazylii. Trener Loew ma mnóstwo fantastycznych piłkarzy, co powoduje u niego niemały ból głowy przed każdym spotkaniem. Problem bogactwa to prawdziwy luksus, jednak powoduje on, że w kadrze zawsze znajdą się niezadowolone jednostki.

Pewniakiem w niemieckiej bramce jest Manuel Neuer. Golkiper Bayernu podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji dał wyraz swojej irytacji przy okazji meczu z Francją. W podstawowym składzie Neuera zastąpił Rene Adler, który miał szansę pokazać się niemieckim kibicom po swojej długiej nieobecności w drużynie narodowej. Doskonała forma bramkarza HSV zaprocentowała kolejnym powołaniem i Adler pojawił się w kadrze na mecze z Kazachstanem. Trudno sobie jednak wyobrazić, że będzie on potrafił wygryźć ze składu Neuera, który od dłuższego czasu jest "jedynką" w składzie Loewa. Trzecim bramkarzem na zgrupowaniu jest Ron-Robert Zieler, ale o bilet do Brazylii walczyć będzie również Marc-Andre ter Stegen.

W meczu z Kazachstanem nie zobaczymy dwóch podstawowych stoperów reprezentacji Niemiec - Matsa Hummelsa i Holgera Badstubera. Piłkarz Borussii ma problemy zdrowotne i musi pauzować przez kilka tygodni, natomiast Bawarczyk walczy z ciężką kontuzją i najprawdopodobniej nie zobaczymy już go w tym sezonie na boisku. Parę stoperów tworzyć będą zapewne Per Mertesacker i Jerome Boateng.

To co cieszy kibiców reprezentacji Niemiec to fakt, iż Loew wreszcie znalazł drugiego podstawowego bocznego obrońcę. Pewniakiem od lat jest kapitan Philipp Lahm, który często z konieczności musiał grywać na lewej stronie. Po EURO 2012 problem znikł, bo selekcjoner niemieckiej kadry zdecydował się postawić na Marcela Schmelzera, który nie zawodzi. Wydaje się, że piłkarz Borussii na dobre zadomowił się na tej pozycji i to on jest teraz podstawowym lewym obrońcą reprezentacji Niemiec.

Loew nie będzie miał na pewno problemu z ustawieniem dwóch defensywnych pomocników. Tutaj pewniakami są Sami Khedira i Bastian Schweinsteiger. Obaj piłkarze mają również wspaniałego zastępcę na ławce w postaci Ilkaya Gundogana, który w obecnym sezonie pokazuje wielką klasę. Przy braku problemów zdrowotnych wydaje się, że to właśnie taki układ może mieć niemiecki środek pola w Brazylii. Para Khedira-Schweinsteiger jako te podstawowe płuca i mózgi zespołu, mające na ławce wysokiej klasy zmiennika.

Zdecydowanie największe pole manewru ma niemiecki trener w ofensywie. Thomas Mueller, Mario Goetze, Marco Reus, Toni Kroos, Mesut Oezil, Lukas Podolski, Andre Schuerrle, Mario Gomez, Miroslav Klose, Julian Draxler. Tylu wspaniałych zawodników, a tylko cztery pozycje do obsadzenia.

Wiele wskazuje na to, że w meczach z Kazachstanem będzie po raz kolejny sprawdzane tzw. "hiszpańskie ustawienie", czyli bez typowego napastnika. W marcowych meczach nie zobaczymy Miroslava Klose, który dopiero dzisiaj wznowił treningi po kontuzji. Daleko od swojej optymalnej dyspozycji jest rezerwowy w Bayernie Mario Gomez. Wszystko to powoduje, że na "szpicy" zobaczymy najprawdopodobniej Mario Goetze.

Za gwiazdą Borussii operował będzie Mesut Oezil. Prawa strona należeć będzie do rozgrywającego fantastyczny sezon Thomasa Muellera. Zagadką pozostaje lewe skrzydło. Na nim możemy zobaczyć kogoś z trójki Podolski, Schuerrle i Reus. Osobiście postawiłbym na tego ostatniego.

Skład na pierwszy mecz z Kazachstanem:
Neuer- Lahm, Boateng, Mertesacker, Schmelzer - Khedira, Schweinsteiger - Mueller, Oezil, Reus - Goetze

Kto wie, być może wysokie zwycięstwa i dobra gra spowoduje, że w Brazylii reprezentacja Niemiec będzie grała bez typowego napastnika? Z takiego faktu nie zadowoleni będą na pewno Miroslav Klose i Mario Gomez. Napastnik Bayernu już w jednym wywiadów powiedział: "Każdy drużyna potrzebuje killera". Czy słowa Gomeza się sprawdzą? Tego na pewno nie zweryfikują spotkania z rywalami pokroju Kazachstanu.

niedziela, 17 marca 2013

Bayern idzie na kolejny rekord

Wszyscy zadają sobie pytanie nie czy, a kiedy Bayern Monachium zostanie mistrzem Niemiec. Bardzo możliwe, że Bawarczycy będą świętowali mistrzostwo już 30 marca po domowym pojedynku z Hamburgerem SV. Byłby to prawdziwy rekord Bundesligi i to w jej jubileuszowym pięćdziesiątym sezonie.

Najszybciej zdobyte mistrzostwa Niemiec w historii Bundesligi miały miejsce sezonach 72/73 oraz 02/03 i oba były dziełem piłkarzy Bayernu Monachium. Wówczas Bawarczycy świętowali zdobycie mistrzowskiej patery na cztery kolejki przed końcem sezonu. W marcu 2013 roku mamy do czynienia z wydarzeniem bezprecedensowym w historii piłki niemieckiej. Gigant z Bawarii może zostać oficjalnym mistrzem Niemiec na SIEDEM kolejek przed końcem rozgrywek.

Już niedługo kibice Bayernu będą mogli cieszyć się z takich obrazków. Na zdjęciu  z paterą mistrzowską były kapitan FCB Mark van Bommel
Przewaga Bayernu Monachium nad drugą w tabeli Borussią Dortmund wynosi obecnie 20 punktów. Obie ekipy mają za sobą 26 spotkań co oznacza, że przed nimi 8 meczów, czyli łącznie 24 oczka do zdobycia. W następnej kolejce Bayern Monachium będzie mierzył się na własnym stadionie z HSV Hamburg, a BVB zagra na wyjeździe z VfB Stuttgart. Zwycięstwo Bawarczyków nad klubem z północy Niemiec i ewentualna wpadka podopiecznych Kloppa (w grę wchodzi nawet remis) spowoduje, że Bayern przed dwumeczem z Juventusem Turyn będzie mógł już świętować zdobycie mistrzostwa Niemiec.

Zakładając, że zarówno piłkarze Heynckesa jak i BVB zwyciężą w swoich następnych spotkaniach to koronacja Bayernu zostanie przełożona na kolejną kolejkę. Ewentualne jedenaste zwycięstwo z rzędu w rundzie wiosennej w Bundeslidze we Frankfurcie z miejscowym Eintrachtem sprawi, że Bawarczycy na pewno zostaną oficjalnym mistrzem Niemiec bez oglądania się na wyniki swoich rywali.

Najprościej można napisać, że do dwudziestego trzeciego mistrzostwa Niemiec brakuje Bayernowi zaledwie pięciu punktów.

czwartek, 14 marca 2013

Wpadka bez konsekwencji

Wynik potyczki z Arsenalem to dla wszystkich kibiców Bayernu wielki szok. 13 marca Bawarczycy przegrali swój pierwszy mecz w 2013 roku. Czy to powód do niepokoju?

"Kanonierzy" wygrali w Monachium dwoma golami oddając na bramkę Neuera dwa celne strzały. Gdyby wyciąć obrazki z 3. i 86. minuty to mecz skończyłby się wynikiem 0:0, a kibice Bayernu byliby zniesmaczeni tylko faktem, iż ich drużyna mając tak dużą przewagę i tak wiele sytuacji nie zdołała zdobyć choćby jednej bramki. Środowy wieczór w Lidze Mistrzów bardzo przypominał ostatni bój Bayernu w Bundeslidze z Fortuną. Wówczas goście z Duesseldorfu, podobnie jak Ci z Londynu, oddali dwa celne strzały i zdobyli dwa gole. W sobotę również Bawarczycy zmarnowali niewiarygodną ilość sytuacji. Ewidentnie widać, że po fantastycznym początku roku do rekordowego mistrza Niemiec przyszedł mały kryzys.

Kubeł zimnej wody jaki został wylany na głowy trenera Heynckesa i jego piłkarzy nie mógł przyjść w lepszym momencie. Porażka z Arsenalem nie pociągnęła za sobą żadnych konsekwencji, a pozostawiła jedynie bardzo niskie wrażenie artystyczne. Wszyscy którzy myśleli, że Bayern będzie wygrywał wszystkie spotkania do końca sezonu mogą już się obudzić. Oby te słabsze mecze i porażki miały taki sam dobry timing jak ta środowa.

Doskonały sezon Bayernu trwa dalej. 20 punktów przewagi w Bundeslidze, awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i półfinału Pucharu Niemiec - takie są fakty. Bawarczycy walczą na wszystkich frontach, a ich wielkim atutem przed kwietniowymi spotkaniami w pucharach jest fakt, iż ich pozycja w lidze jest niezagrożona.

Wtorek i środa pokazały jak życie w futbolu szybko się zmienia. Jeszcze w poniedziałek FC Barcelona była w wielkim kryzysie, a wtorkowy mecz miał być ich ostatnim w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Wygrana 4:0 nad najsłabszym Milanem od wielu lat sprawiła, że wszyscy upatrują w "Dumie Katalonii" największego faworyta do końcowego zwycięstwa. A Bayern? Bayern po pierwszej porażce w 2013 roku pokazał, że w jego drużynie też grają ludzie, a nie roboty, które zaprogramowane są tylko do wygrywania.

W najbliższy piątek losowanie par ćwierćfinałowych. Nie widzę możliwości, że w tej fazie rozgrywek nie będzie już przynajmniej dwóch hitowych spotkań. Ja mam nadzieję, że Bawarczycy trafią na kogoś z trójki PSG/Malaga/Galatasaray. Niech to będzie dla Bayernu handicap, jeżeli wielka forma nie zdąży wrócić na początek kwietnia.

Idealne losowanie par ćwierćfinałowych:
Bayern - Malaga
Borussia - Galatasaray
Barcelona - Real
PSG - Juventus

poniedziałek, 11 marca 2013

Pierwsze rozstrzygnięcia w Bundeslidze

Za nami już 25. kolejek Bundesligi. Mimo, że do końca rozgrywek każda drużyna rozegra jeszcze dziewięć spotkań to już możemy mówić o pierwszych rozstrzygnięciach. Wszystkie dotyczą klubów z Bawarii.

Mistrzem Niemiec w sezonie 2012/2013 będzie Bayern Monachium i już nic tego nie zmieni. O jednej z możliwości utracenia "majstra" przez Bawarczyków mówił legendarny Franz Beckenbauer, który stwierdził, że "tylko meteoryt może zabrać Bayernowi mistrzostwo". Ostatnia kolejka utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że "Gwiazda Południa" jest w tym sezonie bezkonkurencyjna. Ekipa Heynckesa po emocjonującym spotkaniu pokonała na własnym stadionie Fortunę Duesseldorf 3:2 i zapisała na swoim koncie kolejne trzy punkty. Bilans Bayernu w tym roku jest NIEPRAWDOPODOBNY: 10 rozegranych oficjalnych spotkań i wszystkie wygrane. Po kolejnych wpadkach Borussii i Bayeru przewaga rekordowego mistrza Niemiec wzrosła do 20 punktów.

Bayern zdobędzie 23. mistrzostwo Niemiec!

Całkowicie odmienne nastroje panują w oddalonym o około 150 kilometrów od Monachium Fuerth. Miejscowy Greuther przegrał w minioną sobotę mecz swojej ostatniej szansy z TSG 1899 Hoffenheim. Porażka 3:0 na własnym stadionie z przedostatnią drużyną Bundesligi oznacza dla biało-zielonych niemal pewny spadek do drugiej ligi.

O beznadziejności sytuacji klubu z Fuerth wypowiedział się prezydent tamtejszego klubu Helmut Hack: "Nasza jakość jest po prostu za mała. Od najbliższego poniedziałku rozpoczynamy przygotowania do 2.Bundesligi". Greuther w 25. kolejkach zgromadziło zaledwie 14 punktów i do miejsca, które gwarantuje grę w barażach traci aż siedem oczek.


Załamani piłkarze Greuther Fuerth po meczu z TSG Hoffenheim

Bayern mistrzem, Greuther pierwszy spadkowiczem, a co z resztą? Niesamowita walka w kolejnych tygodniach stoczy się o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach. O ile drugie i trzecie miejsce wydaje się być zarezerwowane dla Borussii i Bayeru to czwarta pozycja gwarantująca udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów jest sprawą otwartą. Największym faworytem w wyścigu o te miejsce wydaje się być odradzające się Schalke, które nie wyobraża sobie gry w Lidze Europejskiej. Plany podopiecznych Kellera może pokrzyżować nawet sześć innych zespołów.

O wielkim ścisku w górnej części tabeli świadczy fakt, iż różnica między czwartym Schalke a dziesiątym Hannoverem 96 wynosi zaledwie pięć oczek. Walka o udział w Lidze Europejskiej zapowiada się naprawdę ciekawie. Istnieje możliwość, że nawet siódme miejsce w ligowej tabeli zagwarantuje awans do pucharów. Warunkiem dla takiego rozwiązania jest udział w finale Pucharu Niemiec drużyny Bayernu Monachium z przeciwnikiem, który zapewni sobie LE w rozgrywkach ligowych (pary półfinałowe PN: Bayern-VfL Wolfsburg oraz VfB Stuttgart-SC Freiburg).


Zielone - eliminacje Ligi Mistrzów, niebieski - Liga Europejska

Mimo niemal przesądzonego już spadku drużyny Greuther Fuerh dalej ciekawie jest w dole tabeli. Wszystko za sprawą korespondencyjnego pojedynku między drużynami TSG 1899 Hoffenheim i FC Augsburg. Obie ekipy marzą o pozostaniu w Bundeslidze. Jedyną furtką dla nich wydaje się być szesnasta pozycja, która daje szanse gry w barażach z trzecią drużyną drugiej ligi.

Blisko wykonania swojego zadania na ten sezon są drużyny FC Nuernberg i Fortuny Duesseldorf. Oba kluby już niedługo zapewnią sobie utrzymanie w lidze. O wiele gorzej wygląda sytuacja w Stuttgarcie, gdzie miejscowe VfB gra poniżej oczekiwań i ciężko sobie wyobrazić, że będzie potrafiło awansować w tabeli na miejsca gwarantujące europejskie puchary. Sezon podopiecznych Labbadii może uratować Puchar Niemiec. Awans VfB i Bayernu do finału będzie oznaczał dla piłkarzy ze Stuttgartu udział w kolejnej edycji LE. Podobnie sytuacja ma się w Wolfsburgu, jednak "Wilki" czeka o wiele trudniejsze zadanie w półfinale PN.

Po 25. kolejkach można stwierdzić, że będzie to kolejny stracony sezon dla Werderu. Klub z Bremy przeżywa w ostatnich latach ogromny kryzys. Mało kto pamięta jeszcze, że Werder potrafił regularnie występować w europejskich pucharach i zawsze uważany był za drużynę z czołówki ligi niemieckiej. Kto wie, czy po kolejnym nieudanym sezonie z Bremy nie odejdzie prawdziwa legenda tego klubu Thomas Schaaf. Postawa jego piłkarzy wyraźnie wskazuje na to, że czas na poważne zmiany w tym klubie.

poniedziałek, 4 marca 2013

Mózg Bayernu

"Hasta la vista, Bayern finalista" krzyczał do mikrofonu jeden z najbardziej popularnych niemieckich komentatorów Wolf-Christoph Fuss po rzucie karnym wykonywanym przez Bastiana Schweinsteigera w Madrycie. Wielki triumf w stolicy Hiszpanii oznaczał dla wicekapitana Bayernu początek prawdziwego koszmaru. 


Pierwszy, najmniej bolesny akt wielkich porażek Schweinsteigera miał miejsce w Berlinie w finale Pucharu Niemiec. Tydzień później, już w swoim ukochanym Monachium, 28-latek musiał przeżyć ogromny szok po "Finale Dahoam". Tragiczną serię zakończył półfinał Mistrzostw Europy w Warszawie, gdzie Niemcy przegrali z Włochami 1:2. Wielu myślało, że były to ciosy po których "Basti" już się nie podniesie.

Na szczęście dla kibiców Bayernu i reprezentacji Niemiec Schweinsteiger nie poddał się i wrócił jeszcze mocniejszy. Wychowanek bawarskiego giganta gra w obecnym sezonie bardzo dobrze, a jego występy w 2013 roku można określić mianem "fantastycznych". Swoją postawą na boisku w ostatnich tygodniach odpowiedział krytykom (Olaf Thon czy Gunter Netzer), którzy wątpili w jego przydatność dla "Die Nationalelf".

Oglądając ostatnie spotkania rekordowego mistrza Niemiec nie można nie zauważyć w jakiej kapitalnej formie jest obecnie Bastian Schweinsteiger. Tempomat, serce czy mózg zespołu to najlepsze określenia dla roli jaką pełni na boisku 28-letni Niemiec. Jego występami zachwycają się też niemieckie media, które piszą nawet o tym, że jest on obecnie w najlepszej dyspozycji w całej swojej karierze.

Jednym z głównych powodów dla takiej formy "Schweiniego" jest jego wewnętrzna mobilizacja. W wywiadach często podkreśla, że porażki z poprzedniego sezonu wzmocniły jego charakter i jeszcze bardziej zwiększyły apetyt na kolejne trofea. Wielkim marzeniem "Bastiego" jest triumf w Lidze Mistrzów. Po przedłużeniu swojego kontraktu z "Gwiazdą Południa" podkreślał, że końcowe zwycięstwo w tych elitarnych rozgrywkach da mu największą radość tylko wtedy, gdy wygra je w barwach Bayernu Monachium.

Innym ważnym aspektem dla dyspozycji Schweinsteigera jest obecność w drużynie Javiego Martineza. Hiszpan po kilku miesiącach adaptacji pokazuje, dlaczego Uli Hoeness i reszta bossów Bayernu zdecydowała się zapłacić za niego 40 milionów euro. Bask zachwyca swoją grą w destrukcji i w przeciwieństwie do Luiza Gustavo potrafi też dobrze rozegrać piłkę. Współpraca na linii Schwesinteiger-Martinez może się bardzo podobać. Obaj znakomicie się uzupełniają, co potwierdza duża przewaga Bawarczyków w środku pola niemal w każdym spotkaniu. Nieprzypadkowo wysoka forma Hiszpana przyszła w tym samym czasie co genialne występy "Bastiego".


Na duży szacunek kibiców nie zasługuje tylko forma piłkarska 28-latka. Schweinsteiger nie jest już młodzieńcem z pofarbowanymi włosami na blond, który do Olivera Kahna zwracał się per Pan. Mimo, że "Schweini" jest tylko wicekapitanem drużyny to widać, że to on jest prawdziwym liderem zespołu. Potrafi krzyknąć i zmotywować kolegów. O porównywanie go do legendy Bayernu Kahna ciężko, jednak można przytoczyć tu słynny wywiad "Tytana", którzy stwierdził: "jaj, potrzebujemy jaj". Wydaje się, że jest ich w obecnej drużynie Bayernu coraz więcej, m.in. dzięki Schweinstegierowi.


Przyjście Pepa Guardioli może spowodować, że "Basti" stanie się jeszcze lepszym piłkarzem. W jednym z wywiadów 28-latek zaznaczył jednak, że nie wyobraża sobie, że hiszpański trener będzie chciał wprowadzać w Bayernie podobny styl, jaki stosował w FC Barcelonie. "Mia san Mia to nasza własna tożsamość z której możemy być dumni" mówi wychowanek rekordowego mistrza Niemiec.

W obecnym sezonie Bastian kroczy po swoje szóste mistrzostwo Bundesligi. Bardzo realny wydaje się też szósty Puchar Niemiec. Jednak jeśli "Schweini" chce stać się prawdziwą legendą niemieckiej piłki to musi wygrać coś jeszcze na arenie międzynarodowej. Rosnąca potęga Bayernu i ogromna siła reprezentacji Niemiec pozwala mu realnie myśleć o wielkich trofeach. Kto wie, może 2014 rok będzie należał właśnie do niego?